Sobota • 04 • 09 • 2010
|
0 84 / 688-04-32 |
Ostatnio komentowane AktualnościAktualnosci |
Aktualność
ZACZAROWANY KOMINEKOdsłon: 656
ZACZAROWANY KOMINEK
Nadrzeczańskie Stowarzyszenia: "Moje Nadrzecze" i Ochotnicza Straż Pożarna wieczorem 11 grudnia zorganizowały spotkanie przy kominku, pod hasłem "ze sobą raźniej", finalizujące projekt rodzinny "Jesienne wieczory przy kominku" realizowany ze środków Poakcesyjnego Programu Wsparcia Obszarów Wiejskich. Spotkanie, dzięki uprzejmości państwa Marii i Henryka Dąbrowieckich, odbyło się w sali restauracyjnej "Zajazdu Nadrzecze". W prawie świątecznym nastoju prezes OSP Janusz Birut powitał wielu przybyłych gości, przyjaciół i mieszkańców Nadrzecza z sołtysem Marianem Bednarzem na czele i przedstawił idee projektu. Jego podstawowym założeniem było utworzenie spośród mieszkańców nadrzecza ok.30-osobowej grupy rodzinnej, która spotykając się od maja do grudnia powinna zrealizować postawione w projekcie zadania, m.in.: - naukę krawiectwa i robótek ręcznych, - równoległych zajęć boiskowo-świetlicowych z dziećmi, - wielu pożytecznych spotkań z ciekawymi ludźmi, - powołanie organizacji pozarządowej, - zorganizowanie kółek zainteresowań, - utworzenie ludowego zespołu artystycznego, a także - uszycie dla niego we własnym zakresie strojów. Cele te wg prezesa J.Biruta zostały w pełni osiągnięte. Następnie prezes stowarzyszenia "Moje Nadrzecze" Ryszard Mazurek zaprezentował przebieg projektu i dokonane osiągnięcia, które można było obejrzeć na bogatej wystawie prac i wielu fotografii, wyeksponowanych na ścianach wewnątrz zajazdu. Jako koordynator podziękował uczestnikom projektu, a szczególnie instruktorom i opiekunom: pani Barbarze Morzydusza, Irenie Bełżek, Bogumile Mazurek, za to wielomiesięczne zajmowanie się projektem, a zwłaszcza za nadgodziny wielokrotnie przekraczające jego ramy. - Te osiągnięcia - mówił - były możliwe tylko dzięki temu dobremu duchowi, który towarzyszy nam od kilku lat, który sprawia, że potrafimy się wzajemnie zauważać, rozumieć i szanować. Nadrzeczański zespół, którego panie prezentowały na sobie, uszyte w czasie spotkań projektowych stroje, przyozdobione prawdziwymi koralami, przygotował bardzo poruszającą i oryginalną część artystyczną, składającą się ze scen żywcem wziętych z odbytych spotkań (roboty na drutach, szydełkach, hafciarskie itp.), na tle których odbył się wieczór baśni, wspomnień i refleksji. Część artystyczną rozpoczęła Marta Miazga, deklamując uroczo sonet miejscowego poety "Przy kominku": ...Kominek, miejsce zaczarowane Stąd się wywodzą piękne marzenia Budzisz się nieraz przy nim nad ranem Pełen nadziei, pełen natchnienia, A życie wcześniej tak pogmatwane Zmienia się znowu w radość istnienia. Ciepło jej głosu pomieszane z ciepłem kominka wprowadziło zebranych w klimat wieczoru. Na to tylko czekała finalistka konkursów krasomówczych - Magda Mazurek i już pierwszymi akapitami "Dziewczynki z zapałkami" Andersena przeniosła zebranych w krainę baśni. Zapoczątkowała tym cały łańcuszek wspomnień i refleksji, do których spontanicznie włączyli się starsi nadrzeczanie: pani Maria Birut, Bernardyna Kobel i Jan Birut, a nawet goście razem z księdzem rekolekcjonistą i historykiem z UMCS prof. Zbigniewem Osińskim, którego pouczający wykład o alkoholu był jedynym alkoholem podczas spotkania. Wspomnieniom nie byłoby końca, gdyby nie pojawił się św. Mikołaj, człapiący na fali pięknej piosenki z okolicznościowym tekstem: ...Jest nam bardzo miło spotkać się dziś tu Gdy ogień w kominku z biczy strzela stu Każda jego skra w lustrach oczu drga A święty Mikołaj wnet prezenty da Człap, człap, człap, człap przyszedł już, Święty Mikołaj jest już tu ..... bis śpiewanej przy akompaniamencie gitary przez zespół, a najgłośniej przez pełne oczekiwania, licznie zgromadzone dzieci. Św. Mikołaj, w którego postać znakomicie wcielił się Krzysztof Birut, w towarzystwie uroczego aniołka Julki Birut i zwierconego diabełka Kuby Koszarnego, egzaminował bez taryfy ulgowej gości ze znajomości pacierza. I cóż, koordynator regionalny pan Grzegorz - pudło, dyrektorka GOPS-u pani Marzena - pudło itd., itp. Na szczęście wójt Wiesław Różyński celującą odpowiedzią powstrzymał zapędy Mikołaja, któremu kończyły się już rózgi. W końcu wszyscy zebrani (niektórzy po poprawkach) zostali obdarowani przez Mikołaja oraz gospodarzy atrakcyjnymi prezentami ze świątecznym przesłaniem miejscowego poety. A święty wyrażał swoje uznanie dla nadrzeczan tymi słowami: Ot, dostrzegłem u was sposób na szczęśliwe w grupie życie! I tak dumam, co robicie tu takiego szczególnego, że ten jeden bez drugiego nie potrafi się odnaleźć?! Trudno drugi przykład znaleźć, by z jednego końca wioski czuli z drugiej czyjeś troski?! Jest to, powiem nie bez racji, przykład świetnej integracji!!! Zachęcał jednocześnie wójta do krzewienia takich postaw w całej gminie: Więc nie żałuj pan zachodu, by szczególny ten pierwiastek przenieść w teren, który chwastem znieczulicy już zarasta! Nie jesteście przecież z miasta! Wtedy tylko w całej gminie będzie kwitło zjednoczenie, które w trudach da wytchnienie panu zaś zadowolenie i niezbędną też potencję na co najmniej trzy kadencje!!! Rozgadany Mikołaj w końcu zezwolił, jak ich nazywał, "niecierpliwym skrzydlakom" na rozwiązanie wora z prezentami i jakby przestrzegając przed pseudoMikołajami, lub z respektem przed osobami z wymiaru sprawiedliwości czy urzędu skarbowego, zapewniał wskazując na wór, że: Te prezenty, co są w środku Robię tylko z własnych środków W czasie gdy aniołek z diabełkiem opróżniali wór, św. Mikołaj zdrzemnął się przy kominku kołysany przez "Kolendorałkę", którą do gitary śpiewał nastrojowo nadrzeczański zespół, gęsto utkany dziecięcymi głosami. (na dworze w tym czasie zaczął padać śnieg, bynajmniej nie sztuczny!:) Kiedy śnieg za oknami puchem otula ziemię I śnieżnymi gwiazdkami wciąż prószy, Ona cicho spokojnie tylko czeka i drzemie, By za chwilę swą nutką poruszyć Ref . Hej kolęda, kolęda Zza choinki wygląda I bombkami migocąc Głosi wieści prorocze I głęboko poruszy, I łzę z twarzy osuszy Smutków swych nie pamiętasz Bo już blisko są święta... Św. Mikołaja w świetnym humorze obudził koniec melodii i może to właśnie temu nadrzeczanie zawdzięczają ten szczególny prezent, który przekazał na ręce prezesa "Mojego Nadrzecza" ze słowami: Tych co polubię wręczam im dar Co to wspaniały jest ze wszech miar, Niech wam pożytku blaskiem zaświeci: Jest to:CZAS WSPÓLNY DLA WAS I DZIECI, które zapewniam panów i panie zawsze czekają na to spotkanie. Składam go w ręce pana prezesa, Bo jest cenniejszy niż każda kiesa Następnie zebrani przeszli do stołu na kolację "prawie wigilijną", bo złożoną z dwunastu wigilijnych potraw, przygotowaną przez panią Krysię - szefową kuchni zajazdu. Ksiądz proboszcz Krzysztof Gajewski rozpoczął kolację modlitwą i opłatkiem wigilijnym, co wywołało wśród uczestników lawinę wzajemnych życzeń, uścisków i pocałunków na tle pięknych kolęd i pastorałek śpiewanych na żywo przez zespół muzyczny. Potrawy, takie jak śledzik, ryby, kapusta z grochem, racuchy, kasza gryczana, strucle z makiem, barszczyk z pasztecikami i tak aż do dwunastu, kraszone olejem lnianym, bardzo gościom smakowały. Po kolacji, wójt Różyński podsumowując, wyraźnie podekscytowany nastrojem spotkania, powiedział pod adresem nadrzeczan wiele miłych słów, uznając zespół za przodujący w gminie, a nawet złożył deklarację, że wyda tomik wierszy nadrzeczańskich "miejscowego poety". Spowodowało to oczywiście reakcję łańcuchową i do głosu włączyło się jeszcze wielu uczestników, którzy nie szczędzili swoich pozytywnych uwag i pochwał aż skończyło się gromkim "sto lat" dla prezesa "Mojego Nadrzecza", który szczęśliwy i wzruszony, planując wcześniej odpoczynek dla zespołu i dłuższą przerwę aż do dożynek, zapowiedział spotkanie zespołu... już za tydzień! Dalszą część wieczoru wypełniły rozmowy i pełne zacięcia turnieje na grach planszowych i świetlicowych. I tak np. prezes Miazga przegrał fortunę w planszowym Eurobiznesie z dziećmi swoich sąsiadów, ciekawe czy nie będzie musiał przesuwać płotu, a sekretarz UM pan Bogdan Kowalik dwa razy pokonał w szachy dowódcę zastępu z Klubu Młodego Strażaka Jasia Biruta, wójt Różyński w grę piłkarzyki ustąpił, niestety, dowódcy KMS Maćkowi Więcławowi, a prezesa Mazurka dwukrotnie rozłożyła na łopatki w warcaby pani Ania Borowiec i tak miał ponoć szczęście, że stół bilardowy był zakryty. Niezależnie od aktualnej sytuacji w czasie gier i zabaw dopisywały wszystkim humory, opowiadano sobie dowcipy i śmieszne historie, np. przychodzi zajączek do sklepu niedźwiedzia i pyta - co to jest? - To pomarańcze - odpowiada niedźwiedź. - Poproszę kilo zapakowanych każda oddzielnie. - A co to jest, to kudłate? - A to są kiwi! - Proszę kilo zapakowanych każda oddzielnie. - A to?- pyta dalej zając. - A to śliwki - odpowiada podenerwowany niedźwiedź. - Poproszę kilo zapakowanych każda oddzielnie. - A co to jest takie czarne? - To jest mak!! Ale nie jest na sprzedaż!!! - wrzasnął niedźwiedź. Około północy, kominek już dogasał i wygasała nawet ta niespożyta energia dzieci. Powoli trzeba było się rozstawać. Każdy do swego domu wraz z prezentem zabrał w sercu odrobinę magii z zaczarowanego kominka. Uczestnik RyM. Komentarze (0)brak komentarzy |
| NOWa Gazeta Biłgorajska © 2010, wykonanie eball | tel./fax (084) 688-04-32, e-mail: nowa@gazetabilgoraj.pl |