Aktualności, Turobin, Z nowej gazety

11-letni Jakub po wypadku potrzebuje pomocy

Opublikowano 20 listopada 2016, autor: MD

„Apelujemy o pomoc w leczeniu i intensywnej wieloprofilowej rehabilitacji, a także dalszej diagnostyki 11-letniego Jakuba Ostasza z Czernięcina Głównego” – apel tej treści pojawił się na stronie internetowej gminy Turobin. W lipcu br. Kuba wpadł pod pędzący samochód. Lekarze uratowali mu życie, ale żeby chłopiec mógł wrócić do pełnej formy, potrzebne są niemałe nakłady finansowe.

„W lipcu 2016 r. chłopiec uległ wypadkowi (wpadł pod pędzący samochód) wskutek czego doznał poważnych obrażeń – licznych złamań kości czaszki, kończyn, stłuczenia mózgu i płuc. Życie Kuby udało się uratować, ale musimy mu pomóc wrócić do sprawności na tyle, na ile to tylko będzie możliwe, by mógł samodzielnie funkcjonować, wrócić do rodziny, do szkoły i przyjaciół. Proces ten wymaga znacznych nakładów finansowych przerastających możliwości rodziny” – czytamy w apelu, jaki trafił do mieszkańców gminy. 

O nieszczęśliwym wypadku chłopca pisaliśmy w naszej gazecie. Do zdarzenia doszło 20 lipca w Czernięcinie Głównym w gminie Turobin na drodze wojewódzkiej nr 848. 11-letni chłopiec wyjeżdżał rowerem z posesji. Nie zauważył nadjeżdżającego samochodu. Doszło do zderzenia. Kierujący samochodem osobowym marki Kia to 44-letni mieszkaniec Tomaszowa Lubelskiego. Był trzeźwy. Kierowcy osobówki nic się nie stało. Ucierpiał chłopiec, który został śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportowany do szpitala w Lublinie. – Na chwilę obecną stan chłopca jest ciężki. Policja ustala szczegóły tego zdarzenia – mówiła wówczas st. sierż. Joanna Klimek z Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju.

Teraz chłopiec walczy, aby wrócić do pełnej sprawności. Liczy się każda pomoc, każdy grosz podarowany Jakubowi, aby mógł wrócić do normalnego życia. Ludzie dobrego serca mogą pomóc Kubie, wpłacając przysłowiowy grosz na rachunek bankowy nr: 57 9632 0006 3007 5000 1145 0001 (z dopiskiem dla Jakuba Ostasza). Liczy się każda złotówka!

Komentarze

  1. Ten artykuł to chyba ma grać na uczuciach czytelników. Co to za określenie „pędzący samochód”?

    Wypadek był pół roku temu więc chyba w tym czasie biegły przygotował już choćby jakąś wstępną opinię. Może zamiast pisać „pędzący samochód”, redaktor zadał by sobie troszkę trudu i pozyskał z policji/prokuratury informacje jaka była prędkość auta w momencie wypadku i jaka jest tam dozwolona prędkość.

    Poza tym z opisu zdarzenia wynika, że winnym jest dziecko, a określenie „wpadł pod pędzący samochód” tak jakby przypisuje winę kierowcy.

    No, a poza tym widać, że sprawcą wypadku było dziecko, bo w przeciwnym wypadku to na leczenie rehabilitację pieniądze były by z OC sprawcy.

  2. Na tym odcinku drogi ( teren zabudowany oczywiscie) dopuszczalna jest pretkosc 50 a kierowca jechal 90.

  3. Jesteś dziwnym człowiekiem, właściwie co ja pisze jakim człowiekiem, twój wpis urąga podstawowym przymiotom człowieczeństwa. Artykuł traktuje o pomocy finansowej dla dziecka, które cudem uszło z życiem i walczy o powrót do normalności, a nie o winie i karze.

  4. Jakim trzeba być draniem ,żeby tak pisać, tu chodzi o pomoc a nie o ocenę. Mimo wszystko zdrowia życzę

  5. POMAGAMY.
    W sumie to sam jestem ciekawy czy kierujący KIA jechał z odpowiednią prędkością. Ktoś wie jaka jest dozwolona na tym odcinku? Na starych zdjęciach z google street view jest 60km/h i brak tablic D-42. To bardzo nie poważne aby przez wioskę dopuszczać taką prędkość. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo na drodze ponosi ZDW. Chociaż po remoncie może być inaczej.

  6. W kwestii określenia „pędzący samochód” zgadzam się z III. Jednak jeśli nawet do zdarzenia tego doszło z winy tego chłopca (a jak widać tak raczej było), to i tak jest on sam poszkodowany. To dziecko. I chwila nieuwagi, nieświadomości doprowadziła do tej okropnej sytuacji. To my rodzice musimy być odpowiedzialni za bezpieczeństwo naszych dzieci. I ciągle powinniśmy przypominać im o tym jak należy właściwie zachować się na drodze, biorąc pod uwagę to jak często słyszymy w mediach o takich tragediach. Przypominajmy dzieciom to często. Gdy tylko wychodzą lub wyjeżdżają rowerami na drogi.

  7. Obaj panowie nadinterpretujecie wypowiedż dziennikarza ,który nie jest przecież dzienikarzem New York Times, tylko powiatowej gazety Swoim piepszonym wyrachowaniem wyrządzacie tylko krzywdę rodzicom jeżeli to czytają.To nie jest wokanda tylko prośba o pomoc jeżeli nie możecie jej udzielić to przynajmniej zamilczcie w kwestii oceniania.

  8. Szanowny Anonimie! W moim komentarzu nie ma oceniania ani obwiniania kogokolwiek. To był wypadek Zdarzenie nieumyślne. Przez nikogo niechciane! A te zdania o odpowiedzialności rodzicielskiej to nic innego jak zwykła troska o nasze dzieci.
    Czytaj proszę Anonimie ze zrozumieniem.
    PS. Piepszony pisze się przez „rz”. Poza tym myślę, że uraziłeś Pana dziennikarza.
    Pozdrawiam>

  9. „a jak widać tak raczej było” to cytat z Ciebie w kwestii czepliwości pod kątem błędów , (nie wiem gdzie to zobaczyłeś). Poza tym pozostaje przy swoim i nie pozdrawiam

  10. Rzeczniku a co byś napisał bo majtkach niejakiej Krowiarki?
    Tak dogłębnie i dowcipnie.

Zostaw komentarz

Redakcja "NOWa Gazeta Biłgorajska" NIE PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA ZAMIESZCZONE KOMENTARZE!