Poniedziałek • 06 • 09 • 2010
|
0 84 / 688-04-32 |
Ostatnio komentowane ArtykułyAktualnosci |
Wiadomość
Biłgoraj
Problemy mieszkańców Spółdzielni Mieszkaniowej ŁadaNie chcę żyć jak w oborze!Artykuł z numeru 8 (357) NOWej strona 17
Odsłon: 1267
Mieszkaniec bloku przy ul. Piłsudskiego, Stanisław Król, boryka się z problemem pleśni i grzyba na ścianach. Obawia się o zdrowie swoje i rodziny. Wielokrotnie zgłaszał prezesowi spółdzielni potrzebę docieplenia ściany, jednak do tej pory nie doczekał się konkretnego działania ze strony SM Łada.
–To co mówi Pan Bil to są bzdury – stwierdza Stanisław Król –Ta ściana to tylko płyta otynkowana z jednej i drugiej strony. Wyziębianie i przemarzanie trwa od 2005 roku. Gdy inspektorem nadzoru był nieżyjący już pan Marzec to pytaliśmy dlaczego styropian sześć centymetrów, a nie dziesięć? Przecież jest to ściana narożna. Powiedział, że tak mu kazał pan Bil ocieplić - pewnie w ramach oszczędności. Pisma z prośbą o docieplenie zaczęliśmy wysyłać od 2005 roku i do chwili obecnej pan Bil nie umie rozwiązać tego problemu, tylko co roku wysyła komisję ze spółdzielni, która pisze protokół i tyle. Na tym sprawa się kończy. Już w roku 2009 poprosiłem o pomoc przewodniczącego rady nadzorczej pana Zygmunta Dechnika, który był u mnie osobiście w mieszkaniu i widział to wszystko. Powiedział, że problem będzie załatwiony, gdy będzie cieplej. My mieszkańcy tego pionu, drugiej klatki mamy nadzieję, że przewodniczący nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei, gdyż w takich warunkach nie można mieszkać – mówi załamany pan Król.Tak się kiedyś budowało Blok nr 30 przy ulicy Piłsudskiego w Biłgoraju został oddany do użytkowania w 1986 roku. W czasie gdy go budowano nie przywiązywało się wagi do wymogów dotyczących przenikliwości ścian. Często budowało się mieszkania sposobem oszczędnościowym. Dobrym przykładem takich budynków są te stojące przy ulicy Widok, gdzie grubość ścian wynosiła zaledwie dwadzieścia cztery centymetry. Ludzie się na to godzili. Tak naprawdę nie mieli wyboru, bo wtedy był przydział albo taki, albo żaden. Podstawowa norma określająca współczynnik przenikliwości ścian zaczęła obowiązywać dopiero od 1995 roku. W dzisiejszych czasach ściany tych bloków zostałyby uznane za wadę budowlaną, bo nie spełniają obecnych norm. Przenikliwość ścian określona jest stopniem w jakim ciepło wydostaje się z mieszkania i ile zimna dostaje się do mieszkania przez ściany. Dopiero 2002 roku przeprowadzono docieplenie bloku nr 30. – Wtedy nie było wymogu na wykonanie dokumentacji dociepleniowej dla istniejących już budynków i wyliczania wskaźnika przenikliwości. Zdecydowano się na sześć centymetrów ponieważ obowiązującą na nowe budynki normą przenikliwości było 0,45, a z wyliczenia ówczesnego inspektora Zygmunta Marca, wynikało, że ta ściana osiągnie wyżej wymienioną normę przy 6 centymetrach – mówi Ryszard Bil, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Łada. Dlatego też ścianę północną docieplono styropianem o grubości sześciu centymetrów. Ściana ta, według prezesa Bila zgodnie z dokumentacją, ma grubość trzydziestu ośmiu centymetrów, na którą składa się: płyta żerańska (24 cm), pustak belitowy (12 cm) oraz tynk cementowo-wapienny (2 cm). Jednak mieszkaniec bloku Stanisław Król, w którego mieszkaniu występuje największy problem z pleśnią, jest innego zdania – To co mówi pan Bil to są bzdury. Ta ściana to tylko płyta otynkowana z jednej i drugiej strony. Wyziębianie i przemarzanie trwa od 2005 roku. Gdy inspektorem nadzoru był nieżyjący już pan Marzec to pytaliśmy dlaczego styropian sześć centymetrów, a nie dziesięć? Przecież jest to ściana narożna. Powiedział, że tak mu kazał pan Bil ocieplić - pewnie w ramach oszczędności. Pisma z prośbą o docieplenie zaczęliśmy wysyłać od 2005 roku i do chwili obecnej pan Bil nie umie rozwiązać tego problemu, tylko co roku wysyła komisję ze spółdzielni, która pisze protokół i tyle. Na tym sprawa się kończy. Już w roku 2009 poprosiłem o pomoc przewodniczącego rady nadzorczej pana Zygmunta Dechnika, który był u mnie osobiście w mieszkaniu i widział to wszystko. Powiedział, że problem będzie załatwiony, gdy będzie cieplej. My mieszkańcy tego pionu, drugiej klatki mamy nadzieję, że przewodniczący nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei, gdyż w takich warunkach nie można mieszkać – mówi załamany pan Król. W kolejnych latach docieplano kolejne ściany tego bloku. Jak wyjaśnia prezes Bil, zdecydowano się na grubszy styropian (8 - 10 cm) ponieważ 12 kwietnia 2002 roku weszło rozporządzenie Ministra Infrastruktury wyznaczające nowy współczynnik przenikliwości na 0,30. Dlatego od tego czasu używa się styropianu o grubościach zgodnych z zatwierdzonym projektem na realizację konkretnego budynku. Docieplenie rozpoczęto w budynkach w których występowało przemarzanie. Przemarzanie występuje bez względu na to jaka jest temperatura wewnątrz pomieszczenia. Przy słabej wentylacji strefa rosy pojawia się przy wewnętrznej ścianie, zmienia barwę, kolor i powstaje zagrzybienie. Tylko jeden taki grzyb? – Sprawa mieszkania pana Króla jest zupełnie indywidualna – mówi prezes Bil. W ekspertyzie z 2000 roku stwierdzono schłodzenie pomieszczenia, ale nie stwierdzono przemarzania. Jednak od czasu tamtej ekspertyzy upłynęło wiele lat. Od 2005 roku odkąd pojawiły się problemy z zagrzybieniem, komisje złożone z pracowników spółdzielni pan Król gościł u siebie wiele razy. Prezes obiecał wizytę fachowca – Zatrudnimy eksperta, który pomoże odszukać źródła i przyczynę tej sytuacji. Jest obawa, że jeżeli dodamy jeszcze dziesięć centymetrów styropianu może to nie odnieść skutku. Powtórzymy również przegląd wtedy kiedy temperatura na zewnątrz będzie wynosić około minus dziesięciu stopni – mówi prezes. I rzeczywiście pan Król przyznaje, że przegląd znowu się odbył. – Wydaje mi się, że ekspertyzy powinien dokonać ekspert, a nie pracownik spółdzielni. Na tego eksperta czekamy od 2005 roku, czy on ma z Chin przyjechać? Komisja przychodzi, stwierdza zagrzybienie i występowanie pleśni i na tym ich praca się kończy. Mówią, że decyzję podejmie zarząd, który zabiera się do tego od 2005 roku. 20 lutego również była komisja, podpisałem protokół i usłyszałem tę samą gadkę – zarząd podejmie decyzję. Kiedyś powiedziałem prezesowi, że robotnicy, których zatrudnił nie są fachowcami od docieplenia, za to w moim pionie ocieplenie przeprowadzano przez 17 dni. Zgłaszaliśmy to dzielnicowemu i straży, gdyż ktoś mógł wejść do mieszkania. Blok zaczęto ocieplać od pierwszej klatki potem doszli do mojego pionu postawili rusztowanie i zostawili. Zaczęli znowu od czwartej klatki, też doszli do mojego pionu, a wszystko trwało 17 dni zanim ocieplano i rozebrano rusztowanie. Pan Bil nie lubi gdy mówi się prawdę i wytyka coś spółdzielni. Pan Bil lubi ludzi pokornych i posłusznych – mówi Stanisław Król. A przecież skali problemu nie można ocenić tylko wzrokiem. Potrzebne jest pobranie materiału ze ściany i dokładna analiza. Wizyta eksperta to konieczność, gdyż w takich warunkach nie da się normalnie mieszkać – Pani Niemiec, administrator osiedla Ogrody, będąc w moim mieszkaniu z komisją w styczniu, powiedziała, że będzie kontrolować, czy zgodnie z przeznaczeniem użytkuje mieszkanie. Tak jakbym ja tu trzymał trzodę chlewną. Jestem zbulwersowany ta wypowiedzią. To jest bezczelność, żeby w ten sposób pracownicy spółdzielni traktowali ludzi. Niech pani administrator wyjdzie trochę do ludzi, na osiedle posłucha co mają do powiedzenia i jakie są usterki na osiedlu. Sytuacja taka występuje w całym pionie, ludzie co roku malują mieszkania, bo nie będą żyć i mieszkać jak w oborze! - oburza się pan Król. Dodaje, że na środki i farby przeciw pleśniowe mieszkańcy wydali ogromne sumy pieniędzy. Prezes Bil uważa, że w sprawie mieszkania pana Króla mogą występować jeszcze dwa elementy powodujące narastanie problemu. Możliwe jest, że został niewłaściwie zastosowany materiał w ścianie nośnej oraz, że doszczelnienie, zmiana okien, docieplenie ściany, które przeprowadzono w ostatnich trzech latach, stwarzają podejrzenie co do kwestii skuteczności wentylacji mieszkań, do której - zdaniem prezesa - mieszkańcy w związku z oszczędzaniem energii cieplnej nie przywiązują wystarczającej wagi. Jeden z wielu listów W jednym z wielu listów kierowanych przez mieszkańców do prezesa spółdzielni Ryszarda Bila czytamy: Prosimy o dołożenie jeszcze jednej warstwy styropianu, gdyż docieplenie sześciocentymetrowe okazuje się niewystarczające. Jest to dotkliwe szczególnie w porze zimowej, kiedy to w pomieszczeniach, w których ściany są ścianami szczytowymi, dochodzi do przemarzania. W łazienkach jest duża wilgotność, co w konsekwencji prowadzi do powstania pleśni na ścianach. Łazienki wymagają częstego malowania. Woda przez dłuższy czas po odkręceniu kranu pozostaje zimna, co prowadzi do zwiększonego zużycia i dużych strat finansowych. Pod listem widnieją podpisy wszystkich mieszkańców tego pionu budynku nr 30. Trzeba zauważyć, że grzyby oprócz tego, że skutecznie szpecą wnętrza to są zagrożeniem dla zdrowia mieszkańców bloku. Grzyby, pleśnie, wytwarzające ogromne ilości zarodników są przyczyną wielu zmian chorobowych. Grzyby te atakują między innymi płuca, układ nerwowy, gałkę oczną, mięsień sercowy. Zagrożenie dla zdrowia potwierdza doktor Marek Furmanek z Przychodni Lekarskiej Konsylium –Przede wszystkim grzyby i pleśnie wpływają na rozwój chorób układu oddechowego. Mogą sprzyjać rozwojowi infekcji, a w dłuższym etapie uczulać. Mieszkańcy płacą, czekają i ryzykują zdrowiem Stanisław Król nie przyjmuje wyjaśnień prezesa spółdzielni mieszkaniowej, a lista jego wątpliwości wobec działań prezesa Bila jest znacznie dłuższa: – Był pracownik spółdzielni, sprawdzający ciąg wentylacji. Przewód wentylacyjny okazał się bardzo dobry. Zaprosimy telewizję ogólnopolską, by zobaczyła niegospodarność spółdzielni pod przewodnictwem pana prezesa Bila. Jeżeli na wymianę okien w klatkach schodowych, było to poruszane na jednym z zebrań osiedla Ogrody, wygrywa najdroższy wykonawca, to coś jest nie tak. Pan prezes Bil w telewizji biłgorajskiej wypowiadał się, że działa w imieniu członków spółdzielni i dla ich dobra. Pytam więc: kto kazał zlikwidować anteny zbiorcze za które członkowie zapłacili, po tym jak się zepsuły? Nie można było tego naprawić? Teraz ludzie przez jego decyzję muszą płacić - w tym kombatanci, osoby po 75 roku życia, którym rząd gwarantuje bezpłatną telewizję. Druga sprawa, prezes stwierdził, że osiedla nie da się podzielić na odrębne działki z blokami. A jednak każdy blok jest podzielony wraz z placem i ma odrębną własność. Ponadto prezes Bil uznał, że piwnice nie przynależą do mieszkań, tylko należą do spółdzielni. Sprawa została skierowana do sądu w Biłgoraju, gdzie sąd stwierdził, że do każdego mieszkania przynależna jest piwnica. Koszty sądowe ponieśliśmy my z naszych czynszów. I czy to jest dbanie o nasze interesy? Nikt nam łaski nie robi, gdyż płacimy fundusz remontowy. Niech prezes zrozumie, że Łada nie jest spółdzielnią produkcyjną, a administracja utrzymuje się z naszych czynszów. To my płacimy na ich wynagrodzenia i premie. Dlatego nas powinno się szanować i liczyć się z naszym zdaniem – mówi zrozpaczony Stanisław Król. Jego obawy wiążą się również z troską o stan zdrowia jego i członków rodziny. Problem widać na zdjęciach gołym okiem, kolejne komisje stwierdzają wychłodzenie, a zarząd nie może podjąć w tej sprawie żadnej decyzji od 2005 roku, choć Ryszard Bil, obiecuje – Dzisiaj nie jestem w stanie wyjaśnić jaka jest przyczyna zawilgocenia w mieszkaniu Pana Króla. W żadnym z 74 bloków spółdzielni nie występuje zjawisko przemarzania. Na pewno pana Króla nie pozostawimy z tym problemem – deklaruje prezes. Jednak liczne wspólne listy mieszkańców pionu budynku, czy indywidualne prośby Stanisława Króla, nie doczekały się do tej pory konkretnych działań. Może w perspektywie pracy spółdzielni cztery lata to nie długo, jednak dla mieszkańców w praktyce oznacza to, codzienne zakładanie zawilgoconych ubrań, malowanie mieszkań dwa razy do roku i tak naprawdę czekanie na cud. Cud, dlatego, że chociaż regularnie płacą czynsz i fundusz remontowy, to wciąż czekają na konkretne działania władz spółdzielni, które zakończą wieloletnie kłopoty z pleśnią w ich mieszkaniach. KAT
Tagi:miasto biłgoraj pleśń i grzyb na ścianie prezes bil prezes spółdzielni problemy mieszkańców biłgoraja spółdzielnia mieszkaniowa łada stanisław król
Komentarze (2)dodany 25 lutego 2009 ~ bs jezeli tylko jedna osoba z bloku(lub klatki schodowej)ma ten problem to znaczy ze cos jest nie tak.5 lat temu sasiadka zaalarmowala wszystkich mieszkancow bloku ze mamy grzyba w mieszkaniach...nawet komisyjnie latala udowadniac ze mamy!!!!Ja mieszkam pod tą sasiadka ktora podniosla larum-nigdy w zyciu grzyba w domu nie mialam ....okazalo sie ze sasiadka uszczelnila wszystko co sie tylko dalo-nawet kratki wentylacyjne kartkami pozaklejala(oszczedzala na ogrzewaniu!!),nie wietrzyła mieszkania i to byl powod zagrzybienia sciany.Moze i u tego pana jest podobna sytuacja? dodany 25 lutego 2009 ~ proboszcz pomóżcie człowiekowi , może jest inny sposób na te grzyby, skoro już prezes uparł się że niedociepli, najważniejsze że jemu ciepło.. Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. NOWa Gazeta Biłgorajska nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Podobne artykuły
Artykuły numeru: 8 (357)
|
| NOWa Gazeta Biłgorajska © 2010, wykonanie eball | tel./fax (084) 688-04-32, e-mail: nowa@gazetabilgoraj.pl |